Nadzieja umiera ostatnia, czyli wybory 2011
W październiku wybory - odbywające się mniej więcej raz na cztery lata święto demokracji. W tym wypadku mówiłbym raczej o żałobie, bo dzień, w którym do urn idzie kilkanaście milionów ubezwłasnowolnionych ludzi, by stwarzać pozory, że mają coś do powiedzenia, jest raczej powodem do smutku niż do świętowania. Ale chociaż jest to czynność prawie całkiem pozbawiona znaczenia, powiem przewrotnie: trzeba iść! ...
W październiku wybory - odbywające się mniej więcej raz na cztery lata święto demokracji. W tym wypadku mówiłbym raczej o żałobie, bo dzień, w którym do urn idzie kilkanaście milionów ubezwłasnowolnionych ludzi, by stwarzać pozory, że mają coś do powiedzenia, jest raczej powodem do smutku niż do świętowania. Ale chociaż jest to czynność prawie całkiem pozbawiona znaczenia, powiem przewrotnie: trzeba iść! ...
©2011 LIBERTAS.PL
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz